fotografia analogowa na błonie AGFA

Kiedy Asia miała przyjść na świat

Miałem 24 lata, kochaną i kochającą żonę. Spodziewaliśmy się pierwszego dziecka. Córeczki. Ja byłem zafascynowany fotografią od 10 roku życia. Miałem lustrzankę „ZENITH”, którą nie było łatwo obsługiwać. Bardzo chętnie robiłem nią zdjęcia mojej Gośce. Ale to były „artystyczne” fotki wklejane na czarne karty albumu. No tak, ale ona nie bardzo potrafiła się nią posługiwać. To nie było takie proste.fotografia małego dziecka zeskanowany kolorowy slajd AGFA poradyfotografa.pl

Można powiedzieć, że był to aparat manualny. Z elektroniki posiadał jedynie światłomierz. Ostrość ustawiało się „na oko” patrząc w wizjer, który pokazywał obraz przez obiektyw. Tańsze aparaty miały jedynie podziałkę w metrach na obiektywie. Ostrość ustawiało się w nich zgodnie z podziałką, domyślając się jaka jest odległość od fotografowanego przedmiotu. Może dzisiaj dla Ciebie jest to nie do pojęcia. Oczywiście taki sposób posługiwania się aparatem, przekładał się przeważnie na słabą jakość zdjęć. Ale wracając do oczekiwania na pierwsze dziecko. Pomyśleliśmy sobie, że jest to dobra okazja, aby kupić automatyczny aparat (głupotka, kompakt). To były początki takiego sprzętu, więc nie był tani. Oczywiście nie było w nim elektroniki. Po prostu automatycznie przewijał film, miał lampę błyskową wbudowaną (to w tamtych czasach rzadkość). I prawie każde zdjęcie było ostre bez ustawiania ostrości. Zapytasz: „Jak to bez elektroniki, bez ręcznego ustawiania, było ostro ?” Tak. Ponieważ zakres ostrzenia był bardzo duży od 1,5 m do nieskończoności. Takim oto sprzętem postanowiliśmy uwiecznić pierwsze dni, miesiące i lata życia naszego pierwszego dziecka. Na pewien czas ZENITH poszedł w odstawkę. W ten sposób pierwsze lata życia naszych dzieci zostały uwiecznione i dzisiaj po 20 latach wracamy do nich chętnie. Nie mają cyfrowej jakości. Często brak nawet ostrości na tych małych odbitkach wielkości 9×13 cm. Wypadają już z tanich foliowych albumików. Ale wciąż są oglądane. Wracają do nich dzieci i wracamy my. Wyciągamy z szafy zakurzone albumy i siadamy w święta na kanapie. Chociaż są takie niedoskonałe – jednak są materialne. Dotykaliśmy ich wtedy i dotykamy teraz po wielu latach. Pewnie zostaną jeszcze na długo po nas, bo trudniej je skasować, niż kilka megabajtów na twardym dysku komputera.

A czy Ty lubisz także oglądać stare odbitki ?