Jak fotograf może poradzić sobie ze złą pogodą podczas ślubnych zdjęć?

O ślubie, koniach, deszczu i fotografowaniu

Fotograf ślubny może spotkać się z ciekawymi, zabawnymi, a czasem też bardzo wymagającymi sytuacjami. To jest właśnie coś co sprawia, że część fotografów ucieka od „ślubniaków”, a część pasjonuje się tego rodzaju adrenaliną w reportażu.

Oto jedna z autentycznych sytuacji fotografa ślubnego

jak fotografować ślub i młodą parę w plenerzeZostałem poproszony o zrobienie zdjęć podczas przejazdu z domu panny młodej do kościoła. Nie jest to zwykła „procedura”. Najczęściej robimy fotografie podczas przygotowań, a potem już przed kościołem. Czasem fotografujemy wyjście z domu do auta. W tym dniu współpracowałem ze znajomym kamerzystą, więc umówiliśmy się, że pojedziemy moim samochodem.

Tym razem miało być zupełnie inaczej – uroczyście. Panna młoda zapragnęła, aby przed samochodem kroczyły konie. Już samo to było niezwykłe. Trzeba było zaplanować jak sfotografować i sfilmować te sceny.

Postanowiłem, że po kilku zdjęciach zbiorowych przed domem wsiądziemy w samochód i sfilmujemy ten „orszak” najpierw z tyłu, potem przejeżdżając z obok, a następnie z przodu. Ustaliliśmy, że potem wyprzedzimy mocno Młodych i zatrzymamy się w połowie długiej prostej trasy do kościoła.

Plan był fajny i prosty. Niestety, jak to w życiu, jeden element może pokrzyżować nam plany całkowicie.

Ten element to deszczyk. Nie piszę „deszcz”, bo rzeczywiście nie była to ulewa, ale drobniutki deszczyk. To jednak wystarczyło, abyśmy musieli szybko zakończyć zdjęcia zbiorowe i wskoczyć do samochodów. To dopiero początek kłopotów.

Każdy kto zna trochę konie, wie, że to bardzo płochliwe zwierzęta.

Gdy zaczęliśmy się poruszać okazało się, że konie są bardzo niespokojne z powodu samochodów, które poruszają się za nimi. Wyprzedziliśmy więc całą kolumnę i kamerzysta miał filmować ten przejazd, gdy ja kierowałem. Dopiero w połowie drogi miałem się zatrzymać i zrobić kilka ujęć przejeżdżających młodych z końską asystą.

fotogaf ślubny musi być przygotowany na szybkie zmiany akcji, podzas dnia ślubuKłopoty z końmi nasiliły się, kiedy wyjechaliśmy z osiedlowej wybrukowanej kostką ulicy na główną asfaltową. Był słoneczny dzień i deszcz spowodował to, że asfalt błyszczał się jak lustro. Konie w ogóle nie chciały jechać po asfalcie. Tego już nie widzieliśmy ponieważ z kamerzystą ustawiłem się w połowie asfaltówki.

Z kamerą jest jeszcze gorzej niż z aparatem fotograficznym. Mój NIKON D300s jest uszczelniony, więc deszczyk nie mógł mi przeszkodzić w „pstrykaniu”. Niestety kamera ma czujnik wilgoci, który zadziała, gdy będzie zbyt mokro. Baliśmy się, żeby się nie wyłączyła. Bo przecież jechaliśmy na główną część ceremonii w kościele. Mogła by „nie dojść do siebie” przed rozpoczęciem Mszy Świętej. A to byłby wieeeeelki problem.

Mimo wszystko kamerzysta zaryzykował, bo wpadłem na taki oto pomysł: Otworzyłem tylną klapę mojego Opla Astra Kombi. Kolega schował się pod klapą i filmował. Szału nie było, ale zadanie zostało wykonane.

Jak to bywa, w życiu, deszcz przestał padać, gdy dojechaliśmy do kościoła. Kilka fotek z tej „akcji” możesz zobaczyć poniżej.

Morał „z tej bajeczki”, taki:
Jeśli chcesz być fotografem ślubnym musisz liczyć się z tym, że nie wiesz co może się zdarzyć. Zawsze musisz wykonać swoje zadanie: Reportaż, a zwłaszcza główna część – przysięga małżeńska musi znaleźć się w albumie ślubnym.

Napisz proszę w komentarzu, co Tobie zdarzyło się podczas zdjęć plenerowych (nie koniecznie ślubnych).

Reportaż ślubny, fotograf, jak zrobić, zdjęcie zbiorowe 2-zaczyna-padac-Reportaz-slubny 3-A-gdzie-sa-konie-Reportaz-slubny 4-tutaj-nie-pada-Reportaz-slubny 5-Reportaz-slubny 7-przestało-padac-Reportaz-slubny 8-poszły-konie-po-betonie-Reportaz-slubnyJak zrobić portret dziecka - fotografia plenerowa - darmowy kurs.